sobota, 2 czerwca 2012

Rozdział 2.




-Ty zobacz.- Otworzył esemesa i od razu oddał mi telefon.
-No przecież to po polsku. Nie przeczytam tego.
-No fakt, nie pomyślałam. Dobra to, raz, dwa, trzy. Patrzę.
Nadawca: Blondyna
Treść: I jak tam Ruda? Doleciałaś w ogóle? Odezwałabyś się a nie. Tęsknimy.
Czyli jednak nie jestem ofiarą bez przyjaciół?
- I kto to?- Zapytał zaciekawiony Harry.
-Ktoś, kogo mam zapisanego Blondyna. Pyta się czy doleciałam i mówi, że tęsknią.
-I co? Odpiszesz?
-Nie no, co ty. Co mam napisać? Sorry, ale ja cię nie pamiętam?- Odchyliłam głowę do tyłu i bezradnie westchnęłam. Nagle mnie oświeciło.- Chociaż czekaj. Ja chyba wiem jak ona ma na imię i kim jest. O ile mi się teraz dobrze kojarzy, to mam konto na facebooku i ją w znajomych oczywiście.
-To poczekaj przyniosę laptopa i sprawdzimy.- Zerwał się z miejsca i chciał lecieć po laptopa, ale go zatrzymałam.
-Harry, ale ja się nie zaloguję, bo nie pamiętam hasła, ale spokojnie mam aplikacje na telefonie, to może tam jestem niewylogowana.- Loczek wrócił powrotem na swoje miejsce a ja wzięłam telefon i poszukałam aplikacji facebooka. Uruchomiłam ją i tak jak podejrzewałam byłam tam zalogowana. Od razu sprawdziłam znajomych. Szukałam Olgi. Była tylko jedna, blond włosa dziewczyna. Wiedziałam, że to ona. Momentalnie zaczęło mi się wszystko przypominać. Przypomniał mi się Poznań, mama, ojczym no i oczywiście Olga wraz z Oliwią i Martą. Z nimi mieszkałam przed przylotem do Londynu. Przypomniał mi się także mój powód pobytu w Londynie. Po prostu wszystko.
-Boże Harry! Pamiętam! Wszystko pamiętam!- I z radości rzuciłam się oszołomionemu chłopakowi na szyję.
-Naprawdę?- Było widać, że cieszy się razem ze mną.
-Tak. Ja pierdole, pamiętam całe moje Zycie. Nie mam już żadnych luk w pamięci.- Cieszyłam się jak małe dziecko z upragnionej od dawna zabawki. Byłam naprawdę szczęśliwa a uśmiech nie chciał zejść mi z twarzy.
-Więc już wiesz, co robisz w Londynie?- Spytał dla upewnienia.
-Oczywiście, że wiem. Przyjechałam tu na kompletny spontan nie wiedząc, co mnie tu czeka.- Krótko mu wyjaśniłam. Nie myło sensu się rozgadywać, bo potem chłopakom znowu będę musiała opowiadać to samo, więc opowiem im wszystkim razem moją jakże ciekawą biografię.
-Wow i widzisz przyjechałaś tu nie wiedząc, co się czeka a tu taka przygoda na wejściu i to jeszcze z nami w roli głównej.- Harry śmiesznie poruszał brwiami. Widać, że jak i jemu tak i mnie humor się poprawił.
-Tak Harold, bardzo zabawne. Nawet nie wiesz, jakie to uczucie nic nie pamiętać no chyba, że tak ostro balujesz, że film ci się urywa.
-No, zdarzało się. – Pokiwał głową jak te kiczowate pieski ustawiane w tylnich szybach samochodów, za co dostał ode mnie z poduszki a następnie cicho zachichotał.- To, co idziemy budzić resztę?
-Pogrzało cię Styles? Środek nocy jest.- Popukałam go w czoło.
-Jak dla ciebie 7 rano, to środek nocy, to ja się już boje, do której ty śpisz.
-Już 7?- Zerwałam się z łóżka i podeszłam do okna odsłaniając zasłonę.- Kurde no faktycznie jasno już.
-No, co ty nie powiesz.- Harry zaczął się ze mnie śmiać. Oj nie ładnie.
-Harold, bo zaraz oberwiesz za te swoje docinki.- Pogroziłam mu palcem.
-Mam się bać?
-No oczywiście.- Odpowiedziałam i wskoczyłam na łóżko łaskocząc go. Skończyłam dopiero jak spadł z łóżka.
-Jesteś psychiczna. Nic dziwnego, że Tomlinson na ciebie wpadł. Swój ciągnie do swego. – Spojrzał na mnie z udawanym oburzeniem w oczach.
-Oj Harold nie dąsaj się.- Powiedziałam i tryknęłam go w ramię, gdy usiadł powrotem na łóżku.
-Nie mów na mnie Harold. Nie możesz po prostu Harry.
-Nie. Harold tak mi bardziej pod pasowało. – Wytknęłam mu język.
-A bujaj się.- Powiedział i rzucił we mnie poduszką.
-Nie zaczynaj znowu tylko lepiej chodź ze mną pomożesz zrobić mi śniadanie.
-Znaj moją dobroć.- Westchnął i poszliśmy do kuchni. Stwierdziliśmy, że zrobimy jajecznice. Niby tam umiem gotować, ale nie chciało nam się robić nic innego. Tak, więc usmażyliśmy ją oczywiście z dużej ilości jaj i nałożyliśmy na talerze, a Harold postanowił obudził chłopaków. Wziął patelnie, drewnianą łyżkę i poszedł na górę. Jedyne, co było słychać, to walenie w patelnie i obelgi lecące w stronę Harrego oraz krzyki zapewne Liama „ Weź ode mnie ta łyżkę’ I to niby ja jestem psychiczna? Jak bym ich przynajmniej normalnie obudziła.
Loczek z zaciszem zbiegł ze schodów i odłożył patelnie, po czym usiadł przy stole. Za nim zszedł Liam, który spojrzał na Harrego wzrokiem mordercy a do mnie się delikatnie uśmiechnął no i oczywiście usiadł jak najdalej od Harolda. Następnie przyszedł Niall, który jak zobaczył śniadanie, to cała złość mu przeszła następnie pojawił się zaspany Lou.
-A wyprostował ci ktoś kiedyś loki Harry?-  Ziewając usiadł koło Harrego.
-Nie zrobiłbyś mi tego.- Kędzierzawy złapał się za swój fryz i z przerażeniem spojrzał na, Tomlinsona, który tylko wyszczerzył swoje urocze ząbki w uśmiechu i powiedział.
-Nie znasz dnia ani godziny.
Jak to zrobisz, to pamiętaj, że z Larrym koniec.- Harold pogroził szatynowi palcem.
-Oj Harry, Harry z tobą to jak z dzieckiem.- Westchnął Lou i zaczął jeść swoje śniadanie.  
-A gdzie jest Zayn?- Zapytałam zauważając, że jednego brakuje.
-Pewnie dalej śpi.- Stwierdził Harry.- Pójdę po niego.
-Tylko tym razem bez patelni-Powiedziałam, gdy zauważyłam, że już sięga po nią.
-Łe tam- Skrzywił się i pobiegł na górę.
Po około 5 minutach wrócił z Malikiem.
-Kto wpadł na tak genialny pomysł, żeby wstawać o 8 rano?- Zapytał zaspany, siadając do stołu.
-Ja z Haroldem, ale mieliśmy powód.- Powiedziałam.
-O właśnie, a jak się dzisiaj czujesz? Przypomniało ci się coś?- Spytał Lou.
-Nie przerywaj Louis. Tak przypomniało mi się właściwie wszystko.
-Serio?- Niall na chwilę oderwał się od talerza i spojrzał zaciekawiony w moją stronę.
-Tak Niall, serio, więc już od dzisiaj będziecie mieć mnie z głowy.
-Oj tam z głowy, w sumie fajnie jak tu jesteś.- Stwierdził Liam.
-Musisz podać nam swój adres, to będziemy cię odwiedzać.- Uśmiechnął się Niall.
-Tylko na razie nie wiem, jaki będzie mój adres, bo musze poszukać mieszkania.
-To gdzie ty chcesz dzisiaj, iśc?
-No jak to gdzie? Do hotelu.
-No chyba cię coś piecze. –Stwierdził inteligentnie Tomlinson.- Zostajesz na razie u nas. Nie będziesz się tłukła po jakiś hotelach.
-Ale..- Przerwał mi.
-Żadnego, ale. No dalej, wspomóżcie mnie chłopaki.
-Louis ma racje. Przecież do czasu aż nie znajdziesz mieszkania możesz zostać u nas. To żaden problem.- Liam poprał Louisa a pozostali tylko mu przytakiwali.
-Serio? Dzięki chłopaki. Jesteście kochani.
-Wiemy.- Wyszczerzył się Harry.
-Dobra, to, kto dzisiaj pomywa?- Zapytał Lou zakładając nogi na stół.
-Ja i Alex robiliśmy śniadanie.- Obronił nas Harold.
-Ja muszę ułożyć włosy. – Zayn się od razu ulotnił.
-No przykro mi chłopaki. Dzisiaj wasza kolej.- Uśmiechnął się Tomlinson w stronę Liama i Nialla
-A ty, co będziesz robił?- Zaciekawił się, Niall.
-A wujek, Lou pogada se z Alex i wszyscy szczęśliwi.
-Jasne i będę pięćdziesiąt razy powtarzać to samo. Spokojnie Louis zdążycie mnie o wszystko wypytać.- Poklepałam go po ramieniu.- Pójdę się ogarnąć. Ty też zlikwidujesz ten nie ogar na głowie, Zayn mam nadzieje zdarzy się uczesać, chłopaki zmyją naczynia, no a Harry, to tam nie wiem, co wyczynia.- Tak a propos, to Harold się nie wiadomo gdzie ulotnił przed chwila jeszcze tu był.
-No doobraa.- Powiedział przeciągając niektóre litery i poszedł do siebie. Zaśmiałam się i również poszłam do mojego tymczasowego pokoju. Ubrałam jakieś szare rurki, czarny t-shirt z nadrukiem. Na nogi założyłam delikatnie siwe adidasy za kostkę i poszłam zobaczyć jak tam kolejka do łazienki. Przy drzwiach stał już ubrany Tommo. Standardowo ubrał kolorowe rurki, które delikatnie podwinął, bluzkę w paski i szelki. Typowy ubiór Louisa.
-No Zayn, ile można włosy układać? Weź już wyjdź.- Stękał pod drzwiami.
-No chwila!- Odkrzyknął mu zniecierpliwiony Malik. Taa, też nie lubię jak mi się pod drzwiami stęka. Zeszłam na dół do chłopaków. Harry w salonie słuchał muzyki na słuchawkach i mruczał sobie coś pod nosem, a Niall i Liam dalej pomywali.
-Boże chłopaki, to przecież tylko kilka naczyń a wy się tak bawicie.
-No, bo nam się nie chce.- Skrzywił się Niall.
-A zmywarki nie macie?
-Mamy, ale się popsuła, bo Louis coś nagrzebał.- Odpowiedział mi Liam i umył ostatni talerz, który Blondas potem wytarł. Przyszedł do nas również Zayn.
-O, wpuściłeś Louisa do łazienki?- Spytałam rozbawiona.
-Jakby ci tak pod drzwiami stękał, to tez byś go wpuściła.
-No możliwe.
-Wolne!- Krzyknął Lou i zbiegł do nas na dół.
-No Zayn, tyle się siedzi w łazience. – Powiedział dumnie Lou.- A gdzie Harry?
-W salonie siedzi.- Odpowiedziałam mu i poszłam do łazienki a Lou do salonu.
W łazience wyprostowałam tylko moje rude włosy do ramion, umyłam twarz i zęby a następnie użyłam trochę pudru i wytuszowałam rzęsy. Dokręciłam jeszcze kulkę od mojego kolczyka w wardze. Wspominałam, że pasjonuje mnie, piercing? Jeśli nie, to teraz mówię. Obrzuciłam się spojrzeniem stwierdzając, że lepiej nie będzie i zeszłam na dół. Wszyscy siedzieli już w salonie, więc się do nich dosiadłam. Usiadłam na kanapie obok Nialla. Koło Blondaska siedział Lou, który trzymał nogi na Haroldzie. No, no Larry pełną parą.
-Wstyd Malik, żeby nawet dziewczyna siedziała w łazience krócej niż ty.- Zaśmiał się Irlandczyk a Zayn zrobił dziwną minę i udawał oburzonego.
-No dobra już mu dajcie spokój. Niech sobie tam siedzi nawet pół dnia jak mu się tak podoba.- Powiedziałam do nich i wywróciłam teatralnie oczami. Zayn uśmiechnął się w moją stronę a do Nialla wytknął język.
-No dobra, spokój już.- Zarządził Liam siedzący na fotelu.- To, co ci się przypomniało Alex?
-No wszystko. Pamiętam już, po co tu jestem może to głupie, ale przyjechałam tu na kompletny spontan bez jakiejkolwiek pracy i mieszkania. Taka mini przygoda.
-No to mieszkanie masz na razie z głowy.- Stwierdził Lou.
-Jak z głowy? Przecież nie będę u was mieszkać, bez przesady. I tak już dużo dla mnie zrobiliście.
-Ale ty masz z tym prooobleeeeem.- Zaczął marudził Niall.- Nam nie przeszkadza twoja obecność a wręcz przeciwnie.
-Dokładnie. Możesz zostać ile chcesz Ruda. – Wyszczerzył się loczek.
-Uparci jesteście, ale Spo, bo ja też i i tak poszukam mieszkania i tak poszukam.
-No jak chcesz, ale u nas jesteś zawsze mile widziana.-Powiedział Liam. Kurde, aż się wierzyć nie chce, ze tak mili chłopacy są sławni.
-Dobra, to może opowiem wam dalej. Czyli tak, mieszkałam wcześniej z kumpelami w Poznaniu.
-Z tą co do ciebie napisała tak?- Wtrącił Harry
-Tak z tą i nie tylko, bo jeszcze z dwoma innymi, ale coś mnie ciągnęło tu do Londynu, więc jestem.
-Czy mi się wydaje, czy Haroldzik wie więcej?- Zapytał Lou.
-Nie bardzo, ale siedział dzisiaj w nocy ze mną jak mi się wszystko przypomniało po esemesie od jednej z dziewczyn.
-A, w jakim celu ty się szwendasz po obcych pokojach w nocy, co?- Tym razem, to pytanie Lou skierował w stronę Harrego, który się zaśmiał pod nosem
-Spać nie mogłem.
-To pamiętaj, że jak nie możesz spać, to się idzie przytulić do wujcia Louisa a nie zakłóca się ciszę nocną innym.- Lou tłumaczył mu jak dziecku a my się z nich chichraliśmy.
-Zapamiętam.- Obiecał mu Harry, na co Lou zareagował triumfalnym uśmiechem.
-A ile ty masz w ogóle lat? –Zapytał Zayn.
-Rok mniej niż Louis.
-Łe, to git. –Pogadaliśmy tak jeszcze chwile i spytałam się Kędzierzawego czy użyczy mi swojego laptopa. Chciałam zadzwonić do rodziców i do dziewczyn. Oczywiście się zgodził, więc poszliśmy do jego pokoju. Urządzony był normalnie jak pokój zwykłego nastolatka, bez większych fanaberii. Harry włączył laptopa i rypnął się na łóżko.
-Mogę zostać?- Wyszczerzył się?
-Przecież to twój pokój.- A niech se siedzi i tak nic nie zrozumie, ale zapewne ciekawy był jak wyglądają dziewczyny. Najpierw zadzwoniłam właśnie do nich. Były akurat dostępne na skypie. Przynajmniej nie musiałam im pisać na fonie. Zadzwoniłam. Po chwili na ekranie zobaczyłam dwie blond głowy i jedną czarną. Od razu na mojej twarzy pojawił się uśmiech.
-Rudaa!- Usłyszałam moja przezwisko i śmiechy.
-Siema ziomki. Co tam?
-Nudno. Tęsknimy za tobą. – Odezwała się Oliwia.
-A skąd ty właściwie dzwonisz? –Spytała Marta. No tak. Przecież komputera ze sobą nie miałam, a tu nagle dzwonie do nich na skypie.
-To trochę głupia historia, ale dzwonię z laptopa kolegi.
-O a jak się kolega zwie? Ładny? – Zaczęła dopytywać Olga.
-Zwie się Harry i jest niczego sobie.- Zaśmiałam się a Harold bardziej zaciekawił się naszą rozmową.
Oooo jak Styles.- Zawołała Marta. Teraz to już sądząc po minie Lokatego dużo by dał, żeby znać polski. Uśmiechnęłam się pod nosem.
-No, bo tak właściwie, to jest Styles.
-Coo?- Zawołały.
-Głupota ci jednak nie minęła, a już miałyśmy nadzieje.- Zaśmiała się Olga. No jasne, nie wierzą mi. W sumie nie ma się, co dziwić. Pozostało mi tylko zawołać Harrego żeby się przedstawił. Ten oczywiście podszedł i szczerząc się pomachał im mówiąc „Hi I’m Harry” . Nie dało się ukryć były zdziwione, ale przynajmniej uwierzyły.
-Jak ty ich tam w ogóle dorwałaś?- Zapytała Oliwia. One niestety nie były ich fankami, ale Marta nawet ich lubiła. Szczególnie Nialla.
-Louis wpadł na mnie na lotnisku.
-Louis to ten od paskowanych ciuchów? – Spytała dla upewnienia Marta.
-Tak, to ten. No, więc wpadł na mnie na lotnisku, przewróciłam się i straciłam pamięć, ale po dzisiejszym esemesie w nocy od Olgi wszystko sobie przypomniałam.
-No to nieźle.- Skomentowała to Olga. Pogadałyśmy jeszcze trochę. Marta kazała pozdrowić Paznokcia* i rozłączyłam się. Zadzwoniłam jeszcze do mamy i ojczyma. Mama jak to mama kazała mi uważać na siebie no i cieszyła się, że nie żałuje swojej decyzji o wyjeździe. No tak. Never Regret jakby to powiedziała Olga i podsunęłaby mi pod nos swój tatuaż na nadgarstku z tym właśnie napisem. Nigdy nie żałuj, ponieważ Nothing last forever jak znowu głosi mój tatuaż również na nadgarstku. Pamiętam dzień, w którym wszystkie cztery zrobiłyśmy sobie swoje pierwsze tatuaże. Niezapomniane chwile.

*Paznokieć.- Tak moja kumpela mówi na Nialla, bo jego imię przypomina jej po prostu paznokcia po angielsku (nail) 
*******
A juz myślałam, ze nie dodam dzisiaj rozdziału. Internetu nie miałam gdzieś do 18 wieczorem ,ale całe szczęście już jest :D 
Mi tam się rozdział nawet podoba no ale czekam na wasze opinie ;) 
Dziekuję również za komentarze, które pojawiały się pod 1 rozdziałem. Ciesze się, że się komuś spodobało. 
Następny dodam dopiero w czwartek ponieważ teraz będę miała dość napięte dni w szkole. Muszę pozaliczać jeszcze przedmioty.(Nie mam pojęcia po kiego chuja mi w pierwszej technikum rosyjski od podstaw. Dla mnie ten język to czarna magia) 
 No to see ya nara :D Widzimy sie w czwartek ;) 
O i jeszcze jedno pytanko. Lubicie Larrego? 



środa, 30 maja 2012

Rozdział 1.




   Będąc w taksówce spoglądałam jeszcze na machającą mi mamę, ojczyma i moich wariatów, których będzie mi serio w chuj brakować. Trzy dziewczyny, które stały się dla mnie jak siostry. Obrzuciłam jeszcze raz wzrokiem okolicę naszego mieszkania w Poznaniu i usiadłam wygodnie zakładając słuchawki na uszy. Droga na lotnisko zleciała szybko i bez komplikacji, potem odprawa i mogłam spokojnie usiąść w samolocie lecącym do Londynu. Koło mnie siedziała jakaś pani po 40 a obok niej jakiś młody chłopak. Długie włosy, glany, czarne ciuchy, tatuaże, metal nie mój typ, ale zdecydowanie dwie z moich wariatek miałyby już mokro.
-Prosimy zapiąć pasy. Startujemy.- Usłyszałam głos stewardesy, a po komunikacie, że można je odpiąć podpięłam słuchawki do mojego telefonu i włączyłam One Direction- Stole My Heart i pogrążyłam się w rozmyślaniach. Ta piosenka była żeby odgonić złe myśli. Wprawiała mnie w dobry nastrój. A wracając do rozmyślań, to ciekawiło mnie jak tam będzie i czy dobrym pomysłem było lecieć tu na całkowity spontan. Przyznaję może nie było to zbyt mądre lecieć do obcego kraju pierwszy raz nie mając mieszkania i pracy, ale w końcu raz się żyje, trzeba zrobić w końcu coś szalonego a polecieć do Londynu chciałam już od pierwszej klasy technikum, więc zaryzykowałam. Czy opłaci mi się to? Czas pokaże.
   Po dwu i pół godzinnym locie wysiadłam z samolotu i odebrałam bagaże o dziwo nie miałam ich duzo. Były to tylko dwie walizki. Nie brałam dużo ciuchów. Postanowiłam, że odnowię tutaj trochę moją garderobę. Rozglądałam się za wyjściem. Nie było to trudne, więc już po chwili kierowałam się tam ciągnąć za sobą walizki. Wyjęłam telefon z kieszeni żeby napisać smsa, że doleciałam, gdy poczułam silne uderzenie i upadłam tracąc przytomność.
   Powoli zaczynałam się budzić. Boze, moja głowa. Nawet przy migrenie tak mnie nie boli. Otworzyłam oczy i rozejrzałam się po pomieszczeniu. Nie znałam go, nigdy tu nie byłam. Był to dość Duzy i jasny salon z kanapa, na której leżałam, nie dużym stolikiem, telewizorem plazmowym naprzeciwko kanapy i dwoma fotelami. Nie wiedziałam jak się tu znalazłam i jeszcze w dodatku na jednym fotelu drzemał Louis Tomlinson. Co on tu robi?! Ja pierdole to musi być kolejny z moich psychicznych snów, tylko tym razem jakiś dziwnie realistyczny no ale co tam. Wstałam żeby obudzić Louisa. Tryknęłam go lekko w ramię, ale poruszył się tylko trochę i zacząć coś mamrać pod nosem. Zrozumiałam tylko Harry a dalej to coś bliżej nieokreślonego. Zasmiałam się, ale próbowałąm dalej.
-Louis.- Tryknęłam go mocniej, ale dalej nic. –Louis!- Krzyknęłam i podziałało, zerwał się z tego fotela na równe nogi i zaczął się rozglądać dookoła nie wiedząc, co się dzieje. Na szczęście szybko się ogarnął i powiedział zacieszając.
-O, obudziłaś się już.
-Nie, coś ty. To nadal sen. Spo często mam takie popierdolone.- Odpowiedziałam i rozsiadłam się wygodnie na kanapie.
-Jaki znowu sen?- Usiadł zdezorientowany obok mnie.
-No normalny. Wiesz ja śpię śni mi się coś dziwnego. Standard
-Tylko, że to się dzieje naprawdę a ty nie śpisz.- Uszczypnął mnie w ramię.
-Ał!
-Widzisz? Bolało.
-No bolało, nie musiałeś tak mocno szczypać.- Masowałam się po uszczypniętej ręce.- Tylko gdzie ja jestem no i dlaczego jesteś w Polsce i to w jednym pomieszczeniu razem ze mną. Przecież się nie znamy.- Zaczynało mi się to wszystko coraz mniej podobać.
-No tak, sorry nie przedstawiłem się. Jestem Louis.- W tym momencie strzeliłam face palma. No przecież budziłam go po imieniu. Louis tylko bardziej zdezorientowany patrzał na mnie.
-Wiem jak masz na imię. Mało, kto was nie zna, ale dowiem się w końcu gdzie ja jestem i co robisz w Polsce?
- W jakiej Polsce? Jesteśmy w Londynie u nas w domu to znaczy no wiesz u mnie i chłopaków z zespołu.
-Zaraz, zaraz. Jak to w Londynie?- W Londynie?! Ja pierdole ja nic nie pamiętam. Mam jakąś totalną lukę w pamięci. Pamiętam tylko jak się nazywam i to, że jestem z Polski no i dziwnym trafem pamiętałam 1D, tak jak i resztę wykonawców, jakich słucham, a gdzie całe moje życie? Nie, to się nie może dziać naprawdę.
-To ty nie wiesz, po co jesteś w Londynie?- Zdziwił się Lou.
-No nie, a ty wiesz?- Byłam maksymalnie skołowana.
-Skąd mam wiedzieć? Ja nawet nie wiem jak masz na imię. Wpadłem tylko na ciebie na lotnisku, a ty straciłaś przytomność, więc cię tu przywiozłem z braku innych pomysłów.  
-Możecie mówić Alex, ale jakim cudem ja jestem w Londynie?
-Też chciałbym to wiedzieć.- Powiedział sobie pod nosem.- Dobra zawołam chłopaków i ogarniemy.- Gdy Lou się nadzierał po schodach zbiegła pozostała część One Direction. Kurde nie pomyślałabym, że ich spotkam. Dziwne w chuj, ale z drugiej strony gdybym tylko pamiętała, co ja tu robię, to mogłoby być całkiem spoko.
-Dobra przedstawiać mi się nie musicie. Kojarzę was.- Uśmiechnęłam się.- Ja jestem Alex. – Podałam każdemu z nich rękę. –Harry i Zayn usiedli na kanapie obok mnie a Niall na fotelu, na którym przedtem drzemał Lou. Liam natomiast stanął obok Horana.
-Tak, to jest Alex i najlepsze jest to, że chyba straciła pamięć.- powiedział prosto z mostu Lou.
-Naprawdę ci współczujemy, tak kończy człowiek po spotkaniu z Tomlinsonem.- zaśmiał się Niall a Lou spiorunował go wzrokiem.
-Jak to straciła pamięć?- Zapytał strasznie zdziwiony Liam.
-Nie pamiętam nic oprócz tego jak się nazywam i że pochodzę z Polski i dziwnym trafem pamiętam was, ale to pewnie, dlatego że słucham waszej muzyki po prostu.- Wyjaśniłam.
-To trzeba będzie jechac do szpitala żeby przebadał cię lekarz.- Tak Liam, jako jedyny rozsądny i normalny z nich wszystkich, no może te łyżki trochę psują mu reputacje normalnego, ale to może nawet lepiej być zbyt normalnym też nie jest dobrze.
-Dobra, to jedziemy.- Lou podniósł się z kanapy i wziął kluczyki ze stołu- Jedziesz z nami Harry?- Zwrócił się do, Stylesa który z totalnym poker facem przeglądał coś w telefonie.
-Ostatecznie.- Odpowiedział Harry i wyszliśmy z domu. Na dworze było ciepło w końcu to początek lipca, o czyli datę też pamiętam. Fajnie.
Droga do szpitala zajęła nam jakieś 10 minut. W szpitalu pod gabinetem lekarza, do którego pokierowała nas pani z rejestracji czekaliśmy już trochę dłużej, bo była kolejka. Nareszcie nadeszła moja kolej. Lou uparł się, że jako sprawca musi wejść ze mną, więc weszliśmy. Przyjął nas starszy miły lekarz, który po krótkich oględzinach stwierdził, że skoro nie wszystko mi z głowy umknęło, to kwestią czasu jest moje powrotne odzyskanie pamięci. Dobre i to. Kazał nam jeszcze przyjść za tydzień do kontroli i mogliśmy iść.
-I co powiedział lekarz?- Zapytał jak dotąd strasznie cichy Harry.
-Powiedział, że pamięć na pewno niedługo wróci.
-No ok., czyli jedziemy do domu.- Lokowaty podniósł się z krzesła i ruszyliśmy w stronę wyjścia.
-Lou, miałam jakieś walizki przy sobie?- Zapytałam, bo niestety to też zostało bezczelnie wymazane z mojej pamięci.
-Dwie, a co?
-A masz je w samochodzie?- Pokiwał tylko twierdząco głową.- Ok, czyli podrzuć mnie proszę do jakiegoś hotelu.
-Do, jakiego hotelu? Jedziemy do nas.- Louis spojrzał na mnie po raz kolejny dzisiejszego dnia nie ogarniając, o co mi chodzi.
-Przecież nie mogę u was mieszkać wy macie swoje plany, swoje życie zapewne jesteście zajęci.
-Akurat mamy trzytygodniowe wakacje.- Po raz pierwszy dzisiejszego dnia zobaczyłam jak Harry się uśmiecha i to w dodatku w moją stronę, a myślałam nawet, że mnie nie trawi.
-Tylko, że tak nie wypada.- Nie byłam przekonana, co do ich pomysłu, może nie był zły przynajmniej nie siedziałabym sama jak kołek czekając na cud, ale z drugiej strony było mi niezręcznie „wpraszać” się do nich. Swój urlop zapewne chcieliby spędzić inaczej.
-Oj tam głupoty gadasz. Zostajesz u nas- Postanowił Louis szczerząc się nie wiadomo, do kogo i w jakim celu. Czyli nie miałam dłużej, co się z nimi kłócić.  
Gdy wróciliśmy Louis oznajmił chłopakom, że z nimi zostaje. Po ich reakcji wywnioskowałam, że im to nie przeszkadzało, a może nawet się ucieszyli z tego. Zjedliśmy kolacje, którą zrobił Liam i Niall. Jezu ten blond Irlandczyk naprawdę potrafi wsunąć. Po kolacji Liam zaprowadził mnie do jakiegoś wolnego pokoju przy okazji pokazując gdzie śpią oni no i gdzie znajduje się łazienka. Mój pokój znajdował się na końcu korytarza naprzeciwko pokoju Harrego i obok pokoju Louisa obok pokoju Lokatego znajdowały się jeszcze pokoje Nialla i Liama a obok Lou pokój Zayna.
Poszłam wziąć prysznic. Strasznie relaksowało mnie mycie głowy, więc przypuszczam, że wczesniej także tak musiało być. Czyli jeden szczegół ustalony. Zawsze to coś.
Szczerze, to byłam strasznie zmęczona po tym dniu, choć pamiętam go tylko od chwili ocknięcia się u chłopaków. Zasnęłam. Nie spałam jednak długo. Obudziłam się o 3 w nocy i nie mogłam już usnąć. Cały czas myślałam o mojej stracie pamięci. Strasznie to dziwne, że nie pamiętam rodziny i przyjaciół o ile ich w ogóle mam, być może jestem ofiarą bez przyjaciół. Jedyne osoby, jakie teraz znam to zespół, który pamiętam, że słuchałam i zapewne chciałam spotkać. Teraz oprócz chłopaków nie mam nikogo.
Zauważyłam, że drzwi od pokoju się delikatnie uchylają a zza nich wystaje głowa Harrego.
-Mogę?- Zapytał cicho.
Jasne, wchodź.- Odpowiedziałam. Szczerze, to zdziwiło mnie to, że akurat on przychodzi do mnie w nocy. Odkąd się ocknęłam nie był jakoś zainteresowany ani ucieszony moja obecnością. Może przyszedł mi po prostu nawrzucać, że mam wypierdalać z ich życia?
-Sorry, że tak w nocy przychodzę, ale zauważyłem, że tylko u ciebie w pokoju nie jest ciemno nudziło mi się i nie mogę spać.- Wyjaśnił loczek i usiadł na moim łóżku opierając plecy o ścianę. Czyli jednak mi nie nawrzuca?
-Spoko. Ja też nie spię, znaczy się spałam, ale obudziłam się. Nie daje mi spokoju to, że nic nie pamiętam.
-A właśnie, sorry za Louisa. Powinnaś być na niego wściekła.
Wściekła na niego? Daj spokój, przecież nie zrobił tego specjalnie. Nie jego wina, że tak felernie upadłam. Serio jest ok. Skoro lekarz mówi, że pamięć wróci. No i jest tez jeden plus.
-Jaki?
-Poznałam was. Dla Directionerki, to serio dużo.
-Jesteś naszą fanką?- Zdziwił się Harry
-No a myślisz, że skąd bym was znała? Jak tylko się ocknęłam, to rozpoznałam Lou. Z początku myślałam, że to mój kolejny sen, ale potem okazało się, że to Polska a Londyn i nie sen a Rzeczywistość. Harry ja naprawdę nie wiem, co tu robię.- Poczułam jak łzy napływają mi pod powieki. Mocno je zacisnęłam na chwilę, żeby się nie popłakać.
-Hej, nie płacz.- Powiedział Kędzierzawy i delikatnie mnie przytulił.- Będzie ok. Odzyskasz pamięć.- Próbował mnie pocieszyć.
-Dobra, już się ogarniam.- Oznajmiłam i delikatnie się uśmiechnęłam zmieniając temat.
-A ty, dlaczego nie śpisz?
-Bo znowu naczytałem się za dużo na swój temat.
-A, co przeczytałeś?
-Że jestem pedałem, że nie lubia mnie a wręcz nienawidzą niektórzy, że dziewczyny lecą na mnie tylko ze względu na moje włosy. Dlaczego ludzie mnie tak nie lubią nawet mnie nie znając?- Harry podciągnął kolana pod brodę. Widać, że przejął się tym, co piszą na jego temat.
-Nie przejmuj się tym, co myslą ludzie Harry. Oni zawsze sobie coś pomyślą bez względu na to, co zrobisz. Są strasznie nietolerancyjni, ale nie zmienisz tego i nie warto się tym tak przejmowa, bo to i tak nic nie da. Tym bardziej, że mówią to osoby, które cię nawet nie znają i prawdopodobnie kipią z zazdrości, że ty coś osiągnąłeś.
-Coś w tym jest. Dzięki Alex.- Delikatnie uśmiechnął się w moją stronę.
-Spo, do usług.- Odwzajemniłam jego uśmiech
-Mogę się koło ciebie położyć? Trochę zimno tu.
-Jasne wskakuj.- Powiedziałam i odsunęłam mu kołdrę. Dopiero teraz zauważyłam, że nie miał na sobie koszulki, więc rzeczywiście za ciepło mu musiało nie być.
-Wiesz, chyba potrzebowałem się tak wygadać. Od razu mi lepiej.- Spojrzał w moją stronę już dużo bardziej radosny.
-To dobrze, cieszę się, że mogłam się na coś przydać. – Naszą rozmowę przerwał dźwięk przychodzącego esemesa. Myślałam, że to Harrego w pierwszej chwili, ale okazało się, że to mój.
-Nie zobaczysz, kto to?- Zapytał. Wzięłam telefon do ręki i podałam jemu.
-Ty zobacz.- Otworzył esemesa i od razu oddał mi telefon.
-No przecież to po polsku. Nie przeczytam tego.
-No fakt, nie pomyślałam. Dobra to raz, dwa, trzy…


*****
No ładnie zaczynam. Rozdział miał być wczoraj a tu dodaje dopiero dzisiaj, ale mam usprawiedliwienie. Wróciłam wczoraj dopiero o 18 ze szkoły, musiałam iść zrobić zakupy i jeszcze masa nauki na dzisiaj a jakby tego było mało rozdziały tak jak już wspominałam przepisuję z kartek więc jakby nie było, to tez trochę zajmuje. 
Dziękuję wam oczywiście za pierwsze komentarze. Jest mi bardzo miło i liczę na dalsze opinie ;) Rozdział drugi powinien być gdzieś w okolicach piątku i soboty, także dawajcie znać co sądzicie o tym rozdziale ;) 




   

poniedziałek, 28 maja 2012

Prolog.


   Wyszłam zszokowana z gabinetu lekarza, takich informacji nie dostaje się codziennie, ale też i codziennie się ich nie przekazuje. Spojrzałam tylko na chłopaka, który siedział koło gabinetu i w tym momencie wlepiał we mnie swój pytający wzrok. Nie powiedziałam nic. Po prostu się do niego przytuliłam i rozbeczałam jak małe dziecko. Nie mogłam uwierzyć w to, że moje dni mogą być policzone. Po prostu nie mogłam uwierzyć…   

***********
No i prolog się napisało, tak jak obiecałam. Jest krótki i nic się nie można z niego dowiedzieć, ale no cóż taka idea prologu. Na jutro spodziewajcie się rozdziału 1, bo niestety muszę go przepisać z kartki. Nie lubię pisać rozdziałów na kompie, zazwyczaj piszę je w szkole na jakiś nudnych lekcjach, no i nie wiedzieć czemu mam wtedy najlepszą wene. Zresztą tak powstało to opowiadanie. Na pewnej lekcji geografii wzięłam kartkę i kompletnie bez pomysłu na jakąś fabułę zaczęłam pisać opowiadanie o 1D. Pomyślałam sobie a co mi tam, no i tak sobie piszę je w szkole. Nie wiem, co zrobię jak mi się wakacje zaczną hehe mam nadzieję, że wena mnie nie opuści. Dobra, bo słowa ode mnie są dłuższe niż prolog. No musicie mi wybaczyć. ;)
Zapraszam do komentowania ;) 

Bohaterowie.


Natalia Nowak (Alex) - prawie dwudziestolatka z włosami w kolorze marchewek i poczuciem humoru. Jest Polką i tam też mieszkała lecz coś ciągnęło ją do Londynu. Jej pasją jest piercing i tatuaże oraz nieoficjalnie muzyka, ponieważ nie ma do tego talentu. Na ogół słucha rocka, punku i metalu lecz ma słabość do boysbandów więc jest również fanką One Direction. Bardzo często żyje w swoim świecie. Jest raczej indywidualistką. Lubi być niezależna. Od czasu do czasu można też zauważyć, że nie ma do końca równo pod sufitem.





 
One Direction- ( od lewej: Louis Tomlinson, Liam Payne, Niall Horan, Zayn Malik, Harry Styles) właściwie pisać o nich dużo nie trzeba. Sławny boysband, który zasłynął dzięki udziałowi w programie X Factor. Świetni chłopcy, których po prostu nie da się nie lubić, może troszkę nieogarnięci, ale to u nich akurat plus.










           Marta. Jedna z przyjaciółek Alex. Mieszkały razem dopóki Ruda nie wyjechała do Londynu.
            



Oliwia. Kolejna przyjaciółka Rudej. Tak samo jak Marta mieszkała z Alex.          





      Olga. Ostatnia z przyjaciółek i tak jak pozostałe mieszkała z Alex.








************
No i są Bohaterowie. Więcej paplaniny przy prologu, który za chwilę się pojawi. :)

Na początek, na początek

    Cześć i czołem. :D Jestem Nata i mam prawie 17 lat. Jestem nieważne skąd, no i lubię blogować. Może świetnie mi to nie idzie, ale co tam. Who cares?
    Będzie to blog o 1D. Moje pierwsze opowiadanie o tym psychicznym zespole, bo nie oszukujmy się normalni to oni nie są. Inni mniej popierdoleni drudzy bardziej, ale właśnie za to ich kocham. Oczywiście, żeby mnie nikt źle nie zrozumiał oni są popierdoleni w tym dobrym tego słowa znaczeniu ;)
    Prolog dodam zapewne jeszcze dzisiaj no i na pewno pojawi się 5 rozdziałów, bo jak na razie tyle mam napisane. Prolog jeszcze nie powstał, ale luzik napisze się. Co do częstotliwości dodawania rozdziałów to nie mam pojęcia. To zależy od weny, chęci no i czasu jakim dysponuję, ale postaram się dodawać w miarę często.  O ile wgl będzie to ktoś czytał. No i jeszcze jedno. Nie przykładam aż takiej wagi do ortografii i tych różnych dupereli, więc błędy będą się zapewne zdarzać. Żeby nie było, że nie uprzedzałam.
   Szablon też pewnie ulegnie zmianie, bo ten był robiony na szybko a poza tym nie robiłam szablonów od wieków no i zapomniała mi się masa rzeczy. Trzeba se troszeczkę pamięć odświeżyć.
Dam wam jeszcze linka do mojego pamiętnika, twittera i blipa. Jakby ktoś chciał poszerzyć horyzonty związane z moją osobą. No chyba będzie na tyle, bo się zaczynam za bardzo rozpisywać.
O i jeszcze jedno jak, ktoś to będzie czytał to miło jak zostawicie komentarz co sądzicie na temat danego rozdziału no i w komentarzu link do swojego bloga jeśli posiadacie, ponieważ ja nałogowo czytam te opowiadania i każde nowe wywołuje u mnie wielki uśmiech . No teraz powinno być wszystko.
Do napisania:D
 
pamiętnik.
twitter.
blip.